|
2009.05.01. A gdyby tak sprowadzić kolejnego człowieka na ten świat?... dlaczego?... żeby było głośno, wesoło i pięknie. Plan ze szczyptą namiętności przerodził się w czyn... Po zaledwie dwóch tygodniach pojawiły się huśtawki humoru, niewytłumaczalne zmiany nastroju, napływ energii, tak bardzo potrzebnej by przemodelować otoczenie... - czyżby ktoś zapukał do naszych drzwi kochanie?
|
|
- czy można wirzyć w kawałek plastiku?... może jakoś naukowo podejdziemy do tematu?
|
|
i wszystko jasne... witaj mały człowieku ;-) 2009.05.08. Witam w kolejnym odcinku 'odzyskany staff' Dziś zaprezentuję państwu zdjęcia, które w różnych kręgach fotografików uchodzą za 'sztukę'... otóż w moim mniemaniu, uchodzą za gówno... ale mogę się mylić, gdyż nie jestem artystą. Dawno temu, kiedy kupiłem aparat syfrowy, postanowiłem zabawić się w 'sztukę'. heh... co mnie jeszcze czeka podczas czesania dziesiątek tysięcy jpg-ów? Ważne... W czsie oglądania 'sztuki', zarzućcie sobie właściwą muzykę w tle - Jean Michel Jarre... życzę miłego odbioru... :-) >>> kliknij na tło muzyczne i włącz play <<<
|
|
By robić 'sztukę' niezbędny jest aparat fotograficzny (najlepiej syfrowy bo szkoda kliszy), lampa błyskowa, statyw, woda w ilości 1m3 (powinno wystarczyć), owoce, czyste, metalowe rekwizyty i godzinę wolnego. 2009.05.12. Popchnięty przez kulinarne eksperymenty BartUlki, postanowiłem zapanować nad naszą kuchnią i wytyczyć szlak przez krainę zdrowego odżywiania. W drodze praca-dom wyprzedziłem moją ukochaną, i natychmiast po przekroczeniu progu naszego gniazda, zabrałem się za tworzenie witaminowej bomby. W blaszanej misy wylądowała pani rzodkiewka i sałata. W tańcu moich dłoni połączyły się z panami pomidorem, ogórkiem i szczypiorkiem.
|
|
Na płaskim talerzu usadowiły się jajka na twrdo przykryte majonezem z odrobiną szczypiorku i ketchupu. Towarzyszyła im kanapka z żółtym serkiem i kupka słonecznikowych kiełków.
|
|
Potem wyjąłem aparat z plecaka i... pachhh... oddałem kilka strzałów. Na moje nieszczęście, zdarzenie z aparatem widziała moja ukochana. - co ty? obiad przygotowałeś i go fotografujesz? - usłyszałem słodki głos żony. - eee... znaczy się wiesz... zrobiłem go... pomyślałem, że to uwiecznię - odpowiedziałem dumnie. - o jeny... zaraz skonam ze śmiechu... to ja, co dzień robiąc zdjęcia moich obiadów, zapchałabym dyski kilku komputerów... hmm... to chyba brzmiało jak 'dziękuję'? ;-) 2009.05.14. No to się zaczęło... w moim życiu zawodowym mam falowe ataki zadań. Kiedy następuje krytyczny cios (a taki zaczynam odpierać) mój umysł jedzie na wysokich obrotach. Ok... lubię taki stan.... niestety, lub stety, występują działania uboczne. W tym całym zamieszaniu, szukam jakiegoś kawałka spokoju, siebie... normalnego życia... staję się jakiś nadwrażliwy na otoczenie, wnętrze ludzkie... wyostrzają się moje zmysły... jestem, ale tylko ciałem. Z tego miejsca współczuję wszystkim, którzy będą próbowali do mnie dotrzeć... zwłaszcza mojej rodzinie. Swój stan umysłu oceniam po muzyce jakiej słucham. Dzisiaj mam tak... >>> Leonard Cohen 'Nancy' kliknij i włącz play <<< 2009.05.15. Wreszcie rysuje się nowa wyprawa Samotnego Wilka McQuade. Teraz mam ostrą sieczkę. Ale, to się kiedyś skończy... za tydzień, najdalej dwa. Więc, za trzy tygodnie (jak wszystko się poukłada) Piotrek wyrusza w samotny rejs po Polsce. Zainspirowałem się pewnym programem - 80 skarbów dookoła świata. Pomyślałem o skarbach Polski i stworzyłem małą listę. W czasie tej wyprawy, mam zamiar odwiedzić dwa takie skarby. Pierwszym etapem podróży, będzie Kudowa Zdrój i jej ołtarz wybudowany z ludzkich czaszek i kości. Kompletnie nie wiem dlaczego coś takiego powstało. To jeden z wielu (wg mojej opinii) skarbów Polski. Potem przejazd do Nysy i Opola w celu uzupełnienia cyklu 'Podwórka'. Drugi dzień wyprawy, to zwiedzenie Obozu Zagłady Oświęcim... też uważam go za narodowy skarb. I chociaż źle się kojarzy, to jest to miejsce, które powinien odwiedzić nie tylko Polak ale każdy współmieszkaniec tego świata. Kolejny i ostatni dzień wyprawy, to odwiedziny kolonii robotniczych na Śląsku i ich familoków. Zawsze mnie ciągnęło do takich miejsc. Pewnie będzie niezbyt bezpiecznie... przynajmniej dla takiego, co nie wie, że z pewnych dróg jest lepiej nie korzystać. Będę to robił w czasie dnia, więc może aż tak strasznie nie będzie. Póki co, do roboty! :-( 2009.05.21. Kolejny tydzień kompletnej miazgi. Odczuwam delikatny brak kontaktu ze światem zewnętrznym. Od ponad tygodnia śpię po cztery godzinny dziennie... czasem gdzieś położę głowę w ciągu dnia ale nie trwa to długo. Tata się ze mnie śmieje, że nie mogę się skupić na rozmowie i pragnę przekazać wszystko i nic. Bardzo tęsknię... za pobytem z dzieckiem na placu zabaw, spacerami z ukochaną, rowerem, łażeniem po lesie, wypiciem piwa z Grubym, Bartem i sąsiadem... za drogą, która wzywa i kusi przygodą. Oceniam, że to wszystko skończy się za pięć dni... pięć dni jak pięćdziesiąt pierdolonych lat... ehh. P.s. dla zainteresowanych dziwnymi klimatami. 26÷28 czerwca w Kazimierzu Dolnym odbędzie się Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych. Ja chyba się wybiorę z soboty na niedzielę... jak się wszystko poukłada. Może uda mi się wreszcie nakręcić jakiś ciekawy film. Jeśli się uda to wrzucę na youtuba, a jak nie, to będą tylko zdjęcia :-) 2009.05.25. I kolejny odcinek z cyklu 'odzyskany staff'. Tym razem historia (2007 r.), która mnie się wydarzyła raz, i pewnie ostatni. 'Fotografia MODY'. Trudny kawałek sztuki. Kiedyś sobie myślałem, że fotografowanie lasek to nic innego jak tylko przyjemność... heh... nic z tych rzeczy. Przy fotografii reportażowej wchodzisz w ustawiony plan (sytuację) i ją rejestrujesz. Nikt od ciebie niczego nie oczekuje. Masz być obserwatorem, niewidzialnym elementem wydarzeń... twoje zadanie to, odszukać radość, dramat, obojętność... wnętrze, którego nie widać. A moda...? To sztab ludzi. Modelki, fryzjerzy, wizażyści, kreatorzy... projektanci odzieży, obuwia, biżuterii itd. Kiedy oni odwalą swoją działkę nadchodzi czas na ciebie. Patrzą wszyscy z pytaniem na ustach 'to co mam robić?, gdzie stanąć?' itd. W twojej głowie, ma już istnieć cały plan, scenariusz wydarzeń. I tak jak fotograf reportażysta jesteś elementem planu, lecz tym od którego wszystko zależy. To co się wydarzy istnieje w świecie, który tylko ty widzisz. Czasem jest miejsce na spontan ale stanowi on rozwinięcie tego, co iskrzyło wcześniej w twoim mózgu. Tu nie ma szybkich decyzji, bo to nie wyścigi. Dłonie i jej palce, stopy, włosy, spojrzenie i masa detali ma być na swoim miejscu. I być może modele robią coś nienaturalnego, wyglądają nienaturalnie, to jednak w finalnym produkcie (na zdjęciu) tworzy idealny świat... świat, który powstał w twojej głowie. Poniższe strzały, ukazują mój epizod z fotografią mody. Tu widać, że nawet nie śmiem nazywać się podnóżkiem wspaniałych fotografików z VIVA, czy Twojego Stylu. Po całym dniu ciężkiej pracy wielu ludzi, byłem w stanie wyczesać tylko cztery zdjęcia... chylę czoło tym, którzy pałają się tą sztuką. Temat przedstawionych projektów odzieży to DISCO - RETRO.
|