|
2009.08.04. Poskładane strzępy zapisów z wakacji... 2009.07.26 godz. 5:15 am. Paląca susza na języku wyrwała mnie z głębokiego snu. To efekt dobrze spędzonych wieczorów od początku naszego pobytu. Codzienne imprezy (głośne, czasem ciche) kompletnie rozregulowały mój organizm. Przewracałem się z boku na bok, próbując wrócić do krainy snu... na daremne... Uczucie bezsenności spotęgowała napaść tysiąca myśli. Czekały jak sępy na chwilę kiedy otworzę oczy... rzuciły się na umysł i kąsały bezlitośnie. - ni chuja nie pośpię - wyszeptałem zrywając się z łóżka na równe nogi. Za oknem zagościł dzień. Ostatni romantycy wracali chwiejnym krokiem z plaży, spowitej wschodem słońca. Mimo, iż poruszałem się po pokoju jak kot, w doskonałej ciszy brzmiałem jak wytwórnia konstrukcji stalowych. Zauważyłem na twarzach ukochanych, że moje istnienie w tej chwili jest raczej niepożądane. Wyrwałem fociaka zalegającego w kącie i ruszyłem przed siebie w świat. Obrałem kierunek "morze". Wymyśliłem sobie, że ustrzelę jakiś kicz. Kiczy w swoim życiu sporo natłukłem, no ale każdy następny może być doskonalszy. Podobało mi się, że jestem sam... zaczęła się cisza nocna... dzienna... jakkolwiek ją nazwać, to jedyna chwila, w której na plaży możesz być sam. Nie miałem żadnego pomysłu na zdjęcie. Właściwie, to wziąłem aparat bardziej z przyzwyczajenia. Postanowiłem zacząć nowy rozdział swojej fotograficznej historii od zdjęcia narcystycznego. Przynajmniej jeden strzał przywiozę do domu. ;-)
|
|
Tuż przy łodziach rybackich znalazłem fajne ślady. Świeże. Może sprzed godziny. Rybacy wrócili z nocnego połowu zaznaczając na piasku swoją obecność.
|
|
Posiedziałem sobie jeszcze przez chwilę w sąsiedztwie pachnących rybą ładzi, wygłodniałych mew i ruszyłem na zachód w poszukiwaniu mojego wymarzonego kiczu. Dotarłem do rzeki Piaśnica. Mały, kręty, spokojny lecz głęboki ciek wodny. Spojrzałem przez obiektyw i zobaczyłem to...
|
|
Strzał trąca lekko kiczem ale to jeszcze nie ten klasyczny kicz... poszedłem dalej. Tym razem skierowałem się w stronę lasu.
|
|
Kiedy tam jestem (w lesie) zawsze myślę o wiedzy, która przepada bezpowrotnie. O dobrach ukrytych w sitowiach. Zioła, owoce, cisza, która jest lekiem na społeczną chorobę "stres". Na ulicach Dębek garść borówek amerykańskich można kupić już na 9 zł. W lesie, 50 m obok, można rwać niezliczone litry borówek polskich... za darmo...
|
|
Rozmyślając o udanej kampanii farmaceutycznej na świecie, czułem, że las do mnie mówi, patrzy na mnie ;-)
|
|
Wychodząc z lasu zauważyłem, że na plażę przyszło już parę osób, a ja jeszcze nie mam swojego kiczu :-(
|
|
Błądząc przez plażę, łąki i las dotarłem do fotograficznej oazy... oczom moim ukazał się przeklasyczny kicz
|
|
Z jednym drzewem byłby bardziej klasyczny, ale na taki wybiorę się innym razem.
2009.07.27 Podczas poszukiwań klasycznego kiczu, natknąłem się na wielki baner reklamujący ośmiokilometrowy spływ kajakowy rzeką Piaśnica. Towarzystwa nie musiałem długo przekonywać do wodnej przygody. To była świetna odmiana od widoków jakich oferowała nam codziennie plaża. Szlak wodny Piaśnicy wiedzie przez pola i lasy... nigdy nie byłem w dżungli, ale wyobrażam sobie, że właśnie tam muszą być takie widoki. Piaśnica jest szlakiem lekko technicznym. Jak wspomniałem wcześniej jest spokojna, ale mocno pokręcona, wąska, głęboka, w większości bez możliwości zejścia na ląd. To rodziło uczucie klaustrofobiczne... zwłaszcza u dzieci. No i ważki... w oczach dzieci wyglądały jak latające smoki wawelskie. Paniora maksymalna ;-)
|
|
Na koniec, po przeżytych atrakcjach (zwalone drzewo do rzeki bez możliwości obejścia, czy opłynięcia) organizatorzy uwiecznili nas na naszych, fotograficznych zabawkach.
|
|
Trochę filmowałem... jako, że byłem wioślarzem i sternikiem nie bardzo mogłem podjąć pełnej roli operatora filmowego. - kochanie... może sfilmujesz trochę widoczki... będzie fajna pamiątka - poprosiłem łagodnie jak baranek. - ja tu jestem po to, żeby się wyluzować, a nie uczestniczyć w twojej błazenadzie.... a poza tym, skup się na wiosłowaniu, bo jak mnie dotknie chociaż jeden listek trzciny, to zdzielę cię wiosłem w łeb... :-) 2009.08.05. Wczoraj, kosiłem sobie trawkę w najlepsze, i nagle, orzesz w mordę, rzuciło się coś na mnie. Złapałem gada jednego i zabrałem do domu na sesję...
|
|
Aż chciałoby się pogłaskać ;-)
|
|
Trochę pogrzebałe w necie i dowiedziałem się tego: Tygrzyk paskowany Samice osiągają do 25 mm (pani, którą złapałem miała ok. 50 mm), samce tylko 7 mm. Malutkie samce wysyłają sygnały (szarpnięcia nici), ostrożnie zbliżając się do samicy. Ta, jeśli jest gotowa do kopulacji, pozwala mu wśliznąć się pod odwłok. Na ogół samica zjada samca po kopulacji, czasami nawet w czasie jej trwania. Samce jednak pozostawiają swój członek w narządzie rozrodczym samicy, aby mieć pewność, że samica nie będzie kopulować z innym samcem. Jakie to życiowe ;-) Odpowiadam na frapujące każdego pytanie: - tak... gryzie... jak większość spośród 800 gatunków pająka żyjących w Polsce ;-) 2009.08.12. No... wreszcie miałem trochę czasu żeby zmontować film kręcony w Dębkach. Film jest raczej pocztówką z wakacji i tak należy go odbierać. (Chyba) po raz ostatni montaż przeprowadzałem na Pinnacle. Jego możliwości wyczerpałem do cna. Podczas wakacji nakręciłem zachodzące słońce. Trwało to ponad 40 min. Na Premiere CS3 zmniejszyłem go do ujęcia 6 sekundowego. Ten klaps miał łączyć film z ostatnim ujęciem kręconym na imprezie. Niestety, musiałem zrezygnować z zachodzącego słońca, bo biedny Pinnacle nie zjadł tysiąca klatek na sekundę :-) Pewnie to można jakoś obejść, ale nie zamierzam tego roztrząsać... to dobry moment żeby przerzucić się na coś bardziej profesjonalnego. Oczywiście, film wrzuciłem do Vimeo. Portal ten odpala film dostosowując prędkość łącza widza. Gdyby coś się cięło (nagłe osłabienie łącza) to wciśnijcie na chwilę pauzę, pozwalając na całkowite załadowanie filmu. W rogu okna filmowego jest przycisk (cztery, ukośne strzałki) pozwalający oglądanie projekcjię na pełnym ekranie... to informacja dla mniej wtajemniczonych ;-) Życzę miłego odbioru... |
Gdybyście mieli problem z połączeniem to, tutaj jest lina >>> Debki <<< 2009.08.21. Ostatnio chodziliśmy po nowym, szwagrowym domku. W jednej ze ścian były drzwi prowadzące do małego, ciemnego pomieszczenia... Emocje nie są oryginalne, ale szczere ;-) |
Gdyby coś nie teges to, tutaj jest lina >>> śwagrowy zakątek <<< 2009.08.25. List od Pana: Jesteś tym kim jesteś... I choćbyś milion ról przyodział, zawsze będziesz 'tylko' sobą. Pokochaj to... bo jeśli nie, całe życie będziesz nieszczęśliwy. Im więcej włożysz serca w bycie sobą, tym bardziej bedziesz doskonalszy. 2009.08.27. Taki zawodnik zamieszkał z nami pod jednym dachem.
|
|
Dobrze, że Młoda nie wie gdzie ów stworzonko się znajduje... zginąłby nagłą śmiercią... zaliczyłby bliskie spotkanie ze szczotką, albo jakimś ciapem ;-) A swoją drogą to, cholernie mnie ciekawi co z tego wylezie. Jeśli się załapię na akt przeobrażania to, pewnie go sfilmuję... już mam muzę na tło ;-) |