|
2009.11.06. Uuuuuuu... ale się działo. Normalnie, nakręciłem ok. 40 min. filmu. Przyzwoicie wyglądaliśmy na 10 minutowym materiale. Z czego złożyłem ponad 5 minutową zajawkę. Reszta niech zostanie tajemnicą ;-) Było pięknie... |
|
Gdyby coś nie friflu, friflu (cokolwiek to znaczy), chwyć za linę >>> parapetos u szwagrosa <<< 2009.11.09. W sobotę, obudziłem się jakoś wcześniej niż normalnie. Byłem cholernie głodny. W przeddzień nic nie jadłem. Postanowiłem, że wykonam 'przetrwanie na śniadanie'. Chciałem poczuć jak to jest, gdy człowiek musi spożyć coś, co nie jest wypisane w jego codziennym menu. - czemu tak się zerwałeś?... wychodzisz gdzieś?... jest sobota... - dobiegł słodki, zaspany głos mojej ukochanej. - no idę... zdobędę rybę, rozpalę ognisko w lesie, tam ją upiekę, zjem i popiję herbatą z igieł sosny. - jak to zdobędziesz rybę? - złowię ją na wędkę, a potem zjem... - ale extreme... żałuję, że spytałam... Podczas walki o przetrwanie posiłek jest dosyć istotny. Niemniej, nie można na niego spożytkować całego dnia. Ważniejsze jest dotarcie do celu (miejsce ocalenia). Tak, czy siak, bez posiłku też nie pociągniemy długo w warunkach przetrwania. Toteż, na zdobycie pożywiania należy przeznaczyć określoną ilość czasu. Ja na zdobycie ryby przeznaczyłem sobie godzinę. Początkowo, miałem to zadanie wykonać wędką zrobioną z niczego. Ale po chwili namysłu, doszedłem do wniosku, że jeśli nie złapię ryby zwykłym sprzętem (sklepowym), to prowizorycznym wynik będzie podobny.
|
|
Godzina upłynęła jak z bata strzelił. I co? I poniżej nie ma foty, na której w łapach dzierżę rybę. Panowie łowiący w bliskim sąsiedztwie, mający wszystko co łapie ryby, też płakali z nudów. Trudno... Z marszu przeszedłem do planu B. 'Rozpalenie ogniska i przygotowanie herbaty z igliwia sosny'. W lesie wszystko było mokre. No... nie wszystko jak się okazało. W warunkach niepogody można znaleźć suche materiały palne. Trzeba trochę poszukać :-) Dosyć długo rozpalałem ogień, ale w końcu się udało. Jeśli chodzi o herbatę z sosnowego igliwia to podobno jest zdrowa, ma sporo w sobie witaminy C i poprawia samopoczucie w warunkach przetrwania. Nie znając dokładnego przepisu na przyrządzenie wywaru, zrobiłem wszystko na czuja. Po ok. 10 minutach gotowania, herbatka były gotowa... chyba :-)
|
|
Zapach miała bardzo delikatny. Trochę to dziwnie zabrzmi, ale pachniała świeżym, ludzkim moczem... w smaku, czuć było zioła na tle delikatnej mięty. Nie ukrywam, że bałem się spożywać ten płyn. Zastanawiałem się czy zaraz nie wykituję :-) Nic takiego się nie stało. A nawet przeciwnie... sosnowa herbata postawiła mnie na nogi, poprawiła humor. Na szczęście, w domu czekały na mnie naleśniki z musem jabłkowym i śmietaną. Czasem, po prostu fajnie jest się powygłupiać ;-) Spędzenie czasu na świeżym powietrzu, nad wodą, potem w lesie, to najlepsza szczepionka na wszystkie grypy tego świata. 2009.11.12. - idziesz kamienistą drogą... przesiąkniętą tobą, czasem cierpieniem... jest kilka miejsc, w których odpoczywasz... to świat idealny?... no proszę cię przestań... chyba nie wierzysz w ziemię obiecaną... - dlaczego dostrzegasz w tym piękno?... nie rozumiem... Przecież tuż za drzwiami jest inny świat... ten, który sobie wymarzyłeś... Otwórz je jednym życzeniem. Niech zatrąbią trąby i zadzwonią dzwony obwieszczając twoje nadejście... - pewnie się boisz... jeśli tak to już nie musisz... - tylko jedno życzenie... i zmienisz swój gówniany los... wypowiedz je... - no otwórz te jebane usta i krzycz! - nie odwracaj się!... To spierdalaj! Więcej się nie zobaczymy! - idź sobie i wdychaj w płuca namiastki... i nie rozśmieszaj mnie tym, że posiadasz coś lepszego, niż to czego pragniesz... 2009.11.18. Survival - przetrwanie, przeżycie. Niektórzy ludzie kojarzą survival z lasem, jedzeniem wszystkiego co się rusza, lub już się nie rusza. Dla mnie, survival jest filozofią życia... umiejętnością radzenia sobie w niecodziennych sytuacjach. Mam na myśli niedogodności typu wymiana żarówki, czy tracheotomia u kolegi :-) Survival to szacunek do otaczającego mnie świata. Kiedyś podobną filozofią zasłaniali się harcerze. Obecnie na harcerzy zostały nałożone przepisy i bidoki mogą zaśpiewać przy ognisku 'dziś prawdziwych harcerzy już nie ma...'. Od dzieciństwa łapczywie chwytam życie. Uczę się go przez cały czas. To powoduje, że otaczam się przedmiotami, które ułatwiają pokonanie drobnych problemów.
|
|
Jest trochę tego :-) Jak się okazuje, zajmuje to wszystko niewyobrażalnie mało miejsca. Medykamenty: Plastry, bandaż i kompresy - drobne rany i zadrapania Rękawiczki lateksowe. Maseczka do sztucznego oddychania - nie wymaga wyjaśnień. Węgiel - perturbacje żołądkowe. Przydałoby się coś do uzdatniania wody. Podczas spożywania płynu niewiadomego pochodzenia, traktuj go jakby był skażony. Są różne metody oczyszczania wód, i dlatego należy z nich korzystać. Narzędzia Ostry nóż - niektórzy coś takiego mają tylko w domu, czasem w pracy. Są tacy, co mają nóż zawsze przy sobie. Ostrzałka (osełka) Multitool Taśma miernicza - 1 metr Zapalniczka z latarką Latarka - zasięg 10 m Komplet nasadek i przydatnych końcówek Zapałki, draska, watka (zapala się niemal od kichnięcia), szczelne opakowanie po jakichś prochach. Świeczka - daje światło, pomaga rozpalić ognisko w podłych warunkach. Inne drobiazgi Sznurek - milion zastosowań Żyletki x2 Przewód elektryczny - może być jak sznurek, lub w połączeniu z zapałkami i żyletkami tworzy 'buzałę' (grzałka wody) Drut miedziany - milion zastosowań Worek foliowy - do zebrania śmieci, przenoszenia wody, może służyć jako boja wypornościowa, ochrona plecaka podczas przeprawy wodnej, dodatkowa membrana chroniąca stopy przed wodą i niskimi temperaturami. Paski samozaciskające Taśma izolacyjna Igły, nić, dratwa, guziki Agrafki Notes - do zapisków, podpałka Długopis, ołówek (przydatny podczas mrozów) W pudełku: gwoździe, wkręty, śrubki itp. Telefon, smycze, aparat z kamerą i wiele innych, których nie ma na zdjęciu. Wydaje się, że powinienem być obwieszony jak wielbłąd w karawanie :-) Na szczęście tak nie jest. Poza aparatem fotograficznym, większość przedmiotów jest niewidoczna. Odpustowy nóż typu Rambo noszę tylko do lasu. Po małych modyfikacjach to narzędzie stało się użyteczne. Ma w sobie szereg przydatnych przedmiotów, które już kiedyś opisywałem. Należy pamiętać, że to wszystko nie służy do budowy domu, czy naprawy rakiet kosmicznych. Przy takich pracach korzystam z profesjonalnego sprzętu. Te drobne przedmioty rozwiązują doraźne problemy. No i tak sobie chodzę :-) 2009.11.25. - tato... umiesz rozpalić ognisko patykami. - może umiem... zobaczymy... Kagda coś nie czajutsja, tiepjer ty musisz zakinąć udaćku >>> survivalowy piknik <<< Ten cały survival dla amatorów to wspaniałe zajęcie podczas leśnych spacerów. Połączenie nauki, obycia i sportu. Cieszy mnie, że mogę przekazać mojemu dziecku jakąś wiedzę, nauczyć szacunku do przyrody, otoczenia. Fakt... Miko przy ognisku złapał za rozżarzony kawałek drzewa, parząc sobie dłoń. Ale ten ból, dał mu cenną lekcję o niebezpieczeństwie. To wydarzenie na zawsze wpisało się w jego umysł. I choć łzy prawie napłynęły mu do oczu, wytrzymał. Twardy gnojek :-) Co do sosnowej herbatki. Bardzo mi posmakował ten wywar. Odkąd nie słodzę potraw i używam minimum soli, moje kubki smakowe szaleją z radości. Podczas spożywania, wysyłają do mózgu miliony informacji, które były zagłuszane przez 'białą śmierć'. Herbatka sosnowa ma też efekty uboczne. Po dwóch dniach, twarde ekskrementy mają zabarwienie zielone. Po pierwszej herbacie, pomyślałem że mam kłopoty z jelitami. Że coś mi zaszkodziło. Choć nie miałem objawów w postaci złego samopoczucia. Dla upewnienia się, że to zjawisko jest związane z sosnową herbatą, powtórzyłem doświadczenie na survivalowym pikniku. Wynik wyszedł pozytywny. Zielony kał to kiepska sytuacja... jak i czerwony. Lecz czerwony kolor to także objaw spożytych buraków, fioletowy - jagód itd. Więc zielony kolor to być może, tylko zielony kolor. Niemniej, jeśli nie muszę pić herbaty sosnowej, jej spożycie ograniczę do zera... przynajmniej do czasu kiedy dowiem się czegoś więcej na temat tego napoju. |